23 / 03 / 19
22h47
i'm falling into pieces
May I say how much I want to express my feelings without saying any word? I'm kinda excited and depressed at the same time.
To już pół roku mojego studenckiego życia. 'Najlepszy okres w życiu'.
Cholernie nie lubię podejmować decyzji. Zajmuje mi to niesamowicie dużo czasu, ponieważ boję się porażki. Boję się tej możliwości podjęcia złej, nieodpowiedniej decyzji, skazania na porażkę. A przede wszystkim braku cofnięcia czasu, powrotu do tego co było, całkowitego odcięcia od przeszłości. Nawet jeśli była dobra. Właśnie. Była po prostu dobra...
Czemu muszę taka być? Czego mi brakowało? On był taki dobry, kochany. A ja w pewnym momencie stałam się taka.. obojętna? Nie mogłam tak dłużej. Ukrywać, udawać, że nic się nie zmieniło.
Nie mogę ogarnąć swoich uczuć. Znów boję się być zraniona. To samo było poprzednio. Bałam się, że będę cierpieć. Cierpiałam, ale nie tak, jak przypuszczałam. Nigdy nie przypuszczałam, że to ja spowoduję cierpienie. Za bardzo skupiając się na tym, żeby się uniezależnić. Byle się nie zaangażować. Bo będzie źle.
I tak było.
A teraz? Nie mogę nad tym zapanować. Zakochuję się. Cholernie. Nie mogę zdefiniować jak się czuję, nie wydaje mi się żebym wcześniej przeżyła coś takiego. Podobały mi się osoby w moim życiu, kochałam je. Ale teraz nie mogę przestać o tej osobie myśleć. Zastanawiam się, co może robić. Nie mogę się doczekać kiedy znów go zobaczę. Jestem w stanie nawet nie myśleć o lekcjach. Jestem nieobecna, gdy go nie ma. I rozsądek stara się wziąć górę, odsunąć się od tego, nie dać nad sobą zapanować. przez te jedną głupią myśl: będziesz cierpieć. będziesz. będziesz.
To pewnik. Miłość to choroba, pełna zdradliwych uczuć, przywiązania i bólu. Może aż tak bardzo nie mylili się w średniowieczu.
Przykre, że właśnie taki obraz miłości pozostał w mojej głowie, mimo wszystko.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz